Spojrzałam tępym wzrokiem w białą i lekko chropowatą posadzke, po chwili usiadł koło mnie wysoki mężczyzna i nakrył kocem.
-Panienko Yuki, czy zechciałby szlachcianka zjeść torcikczekoladowy z oczami królika? - Natychmiast przytaknęłam, a lokaj powędrował do lodówki, wyjął tort, pokroił i następnie usadowił go na czerwonym talerzu. Po przystrojeniu kawałeczka tortu wisienką, wyciągnął złotą łyżeczkę i położył go przed moim nosem. Z chęcią zabrałam się do pałaszowania.
-Tomoe, czy już wszystko przygotowane na jutrzejszą podróż? Razem ze sprzętem do polowań? - Zmierzyłam go wzrokiem.
-Tak Panienko, Chi o wszystko zadbała. - Uśmiechnęłam się chytrze.
-Nie widze więc problemu by wyruszyć wcześniej. - Zrzuciłam z siebie koc i pobiegłam by się przebrać. Założyłam czarną kokarde na włosy, pończochy, suknie do kolan (również czarną) i czarne niezbyt wygodne pantofle. Pogładziłam przy lustrze zdjęcie rodziców. Zaśmiałam się gorzko i rzuciłam nim o ściane. Po chwili drzwi się uchyliły, a do pokoju weszła wysoka i smukła kobieta o czerwonych oczach.
-Panienka Yuki wybaczy, musimy wyjeżdżać. Czy ja również mam pojechać? - Podeszłam do kobiety i złapałam ją za rękę, a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
-Oczywiście, chce by Ciel nieprzejmował się tym że zaraz wydłubie mu oko. Musisz mnie pilnować. - Parsknęłam śmiechem. Zeszłyśmy ze schodów i wyszłyśmy z rezydencji. Wsiadłam do powozu i ruszyliśmy.
*TIME SKIP*
-Witaj Yuki, śmiem twierdzić że twoi towarzysze są równie spokojni co ty, więc prosze nie narobić szkód. - Spojrzałam na Chi i Tomoe.
-Nie, są bardziej spokojni niż ja. Chi będze mnie pilnować by coś ci nie wydłubać. Również jest Sebastian, który zadba o twoje bezpieczeństwo. - Uśmiechnęłam się blado.
-Dobrze więc przejdźmy do konkretów. Zapraszam na herbatę. - Przytaknęłam i powędrowałam za nim. Weszliśmy do dużego pomieszczenia, stały tam dwa fotele, regał, kanapa, stolik i duży zegar.
- Siadaj droga kuzynko. - Posłusznie spełniłam rozkaz.
- Oto kosztoresy, wykresy oraz wykaz rocznych zarobków. - Skinęłam na Chi.
- Sprawdzę je później. Były włamania? - Uśmiechnęłam się blado.
- Prawie. - Odpowiedziałam tajemniczo, ale Ciel wiedział o co chodzi. W tamten wieczór miałam zabawę na całą noc.
- Rozumiem. - Do pokoju wszedł Sebastian z tacą. Podał nam herbatę i cukier. - Również widze że z wiekiem droga kuzynko, więcej się kontrolujesz. - Zaciekawiony rejestrował mą twarz.
-Tak, to dzięki Chi. Wyładowywania masochizmu pomagają na góra 2 godziny, więc nie obraź się gdy będę musiała wyjść do ogrodu w nocy lub wciągu picia herbaty kuzynie. Hymm...-Mruknęłam zamyślona.- Czy twa narzyczona odwiedzi nas w najbliższym czasie?
-Tak sądze.